Na początku historia jest banalnie prosta: Alan Mangel alias Zachariasz, profesor filozofii na Sorbonie załamuje się po tym, jak nagle opuszcza go żona. Nawiedzają go dawne demony przybierające postać chimerycznego alter ego w osobie cierpiącego na priapizm młodzieńca, jakim profesor Mangel był dawno temu. Później zakochuje się w swojej studentce Elizabeth, która być może jest z nim w ciąży. Nie wiadomo, czy jest święta, czy szalona. Uważa że urodzi nowego Jana Chrzciciela. Gdzieś po drodze pojawia się arabski diler narkotyków podający się za św. Józefa, a wraz z nim córka szefa kolumbijskiego kartelu w roli Matki Boskiej. Być może to tylko bajka okrutnie obnażająca drzemiące w człowieku cywilizacji zachodniej zwierzę targane żądzami. Być może rozpaczliwa próba poszukiwania dobra, czystości, piękna w przewrotności, nadmiarze, wszelkiego rodzaju nadużyciach i diabelskiej złośliwości wobec religii.